KYLE SCHMID TO KANADYJSKI AKTOR ZNANY PRZEDE WSZYSTKIM Z SERIALU "BLOOD TIES". JESTEŚ NA PIERWSZEJ STRONIE PISANEJ W JĘZYKU POLSKIM, GDZIE ZNAJDZIESZ WSZYSTKO, CO WIĄŻE SIĘ Z KYLE'M. WIĘC, JEŚLI NIE ZNASZ ANGIELSKIEGO, A CHCESZ DOWIEDZIEĆ SIĘ O KYLE'U JAK NAJWIĘCEJ, TEN BLOG JEST DLA CIEBIE. MAM NADZIEJĘ, ŻE CI SIĘ SPODOBA I DOWIESZ SIĘ WIELU CIEKAWYCH RZECZY O TYM ŚWIETNYM AKTORZE I JEGO CIEKAWEJ OSOBOWIŚCI.
ZAPRASZAM DO ZAMIESZCZANIA KOMETARZY!

sobota, 11 kwietnia 2009

Kyle Schmid i sporty ekstremalne - wywiad


Fragment wywiadu udzielonego przez Kyle'a Schmida latem 2007 dla telewizji kanadyjskiej (e-talk).

Powiedz jak spędzasz wolny czas. Podobno lubisz sporty ekstremalne.
Kyle: W ogóle lubię wszystko co ekstremalne.
Co przez to rozumiesz? Podaj jakieś przykłady ekstremalnych działań, które lubisz.
Kyle: Lubię skoki spadochronowe...
Ale robiłeś to już, czy tylko podoba ci się taki pomysł?
Kyle: Skakałem już.
Ile razy?
Kyle: Zrobiłem to kilka lat temu w moje urodziny. Musiałem najpierw uzyskać licencję. Byłem z kumplem, który zresztą stchórzył przy drugim razie.
Jak to, skoczył raz i powiedział, że już więcej nie chce?
Kyle: Nie. Za pierwszym razem skoczył i potem powiedział: Zaczekajmy z kolejnym razem. Ja chciałem to powtórzyć od razu. Mówię mu: zróbmy to w przyszłym tygodniu. On chciał poczekać kilka tygodni. To oczywiście dosyć drogi sport. Ale on chciał poczekać, żeby zobaczyć, jak się będzie z tym czuł. Ja byłem gotowy zrobić to już na drugi dzień.
No więc, lubię skoki, narty wodne, surfing, snowboard. Właściwie to nie jeżdżę na nartach.
Dlaczego?
Kyle: W zasadzie zacząłem od snowboardu i jakoś to bardziej mi odpowiada.To było w Vancouver. Po raz pierwszy zjeżdżałem po świeżym, puszytym śniegu. To właściwie przypomina surfing. Wspaniałe jest to poczucie lekkości, wolności...
Wrócę do skoków spadochronowych. Mnie to raczej przeraża. Czy ludzie ze studia filmowego nie mówią ci: nie możesz robić takich rzeczy. Nie chcemy, żebyś się zabił.
Kyle: No to teraz nieźle się wkopałem...
...Siedzisz w samolocie z trzema, czterema innymi osobami. Kiedy przychodzi twoja kolej, słyszysz: raz, dwa, trzy... I trzeba skoczyć. Potem liczysz do dziesięciu i pociągasz za linkę spadochronu. Tak, że przez kilka sekund spadasz swobodnie. Oczywiście masz radio i w słuchawce słyszysz komendy.
O czym się wtedy myśli? O czym myślałeś tuż przez skokiem?
Kyle: O tym, że w ogóle robię coś takiego, czego nie robili inni. Po prostu: zrobię to. To wspaniałe. I jak już to zrobiłem, to chciałem powtórzyć. To naprawdę świetna zabawa. Dostałem wtedy mandat. Wracałem do domu moim sportowym autkiem. Gnałem ulicami miasta, paliłem gumy na zakrętach. Przekroczyłem wtedy 75 mil na godzinę. Nagle z przeciwnej strony nadjechał radiowóz. Zakląłem i patrzę we wsteczne lusterko. Zawróci czy nie? A on włączył koguta i syreny, zawrócił i ruszył za mną. Zjechałem na pobocze i myślę: co teraz będzie? Byłem bardzo zdenerwowany. Bałem się, że stracę prawo jazdy. Podałem mu dokumenty, a on pyta, skąd jadę. Ja na to, że kilka dni temu miałem urodziny i że właśnie skakałem na spadochronie. A on na to: Aha. No wiesz, pomyślał sobie, że szczeniak rozbija się sportowymi samochodami, skacze na spadochronie. Miałem przerąbane. Poszedł do radiowozu i wrócił po minucie. Podał mi dokumenty i mówi: „Chłopcze, ja skoczyłem po raz pierwszy, kiedy miałem 14 lat. To było najbardziej ekscytujące doświadczenie w moim życiu. Ta adrenalina będzie cię nakręcać jeszcze przez kilka dni. Pamiętaj, żebyś nie jeździł tak szybko. Dam ci mandat i wszystkiego najlepszego z okazji urodzin. Jeślibyś chciał jeszcze poskakać, to ja to robię co tydzień”. Wyobrażasz sobie, jakie miałem wtedy szczęście?
A jak się gościu dowie, kim jesteś, przyjdzie do ciebie z magazynem People w ręce i poprosi o autograf :-)

Cały dwuczęściowy wywiad można obejrzeć na Youtube.

3 komentarze:

  1. Ten komentarz został usunięty przez autora.

    OdpowiedzUsuń
  2. W tym poście nie było nic strasznego nie chciałam dopisywać drugiego a toto nie zniknęło pernamentnie, trudno, musi tak być jak jest.
    Pierwsza rzecz to: dziękuję za to tłumaczenie, bardzo mi się podoba. (I to była treść wyrzuconego komentarza.)
    Teraz dodatek, tak żeby było o Kyle'u. Ja go czasami bardzo, bardzo nie lubię. No wiesz, piękny, zdolny, młody a z dorobkiem (przepraszam za to brzydkie słowo), z fajną osobowością (znaczy wydaje się mieć dobre podejście do życia) i dobrym charakterem (znaczy dobry po prostu w takim moralnym sensie). No i nareszcie jakaś wady. Sporty ekstremalne? Moje zdanie jest takie: ludzie naprawdę nie wiedzą jak im w życiu dobrze. Czyli jednak on nie jest bez wad i mogę go trochę lubić. No taki jest fajny, że jednak ma jakąś wadę (znaczy taką z grona fundamentalnych) (i takich co to można dostrzec nie znając go właściwie) (tak samo jak te zalety). Znaczy bez wad bo bezwadowość to wada. Ja go jednak bardzo, bardzo nie lubię. Dlatego codziennie zaglądam na Twój blog i Kyle's Korner. ;o)
    No, taki komentarz to się nadaje do wyrzucenia a tego poprzedniego akapitu nie było w wyrzuconym komentarzu.

    OdpowiedzUsuń
  3. Wiesz, Strzyga, ja Cię świetnie rozumiem z tym szukaniem wad ;-). Przecież ideałów nie ma, a tu nagle taki Kyle. I co tu można zrobić? Tylko wchodzić na strony o nim i szukać, szukać, szukać... Cholera, ciężki przypadek. Dobrze się ukrywa. Jak tak dalej będzie, to ja się chyba załamię... No, chociaż jeżdżenie z nadmierną prędkością po mieście, to już coś. Jest piratem drogowym!
    A tak na poważnie. To widzę, jak Kyle zmienił się przez te ostatnie lata. Naprawdę. Wydoroślał i jeszcze trudniej znaleźć w nim wady ;-) Boże! I znów muszę zacząć grzebać w internecie, żeby coś na niego znaleźć! Chyba się poddam i skupię na fanartach. Wtedy przynajmniej jestem z Kyle'm sam na sam i już mi się nie wymknie!

    OdpowiedzUsuń